• Wpisów:23864
  • Średnio co: 3 godziny
  • Ostatni wpis:36 minut temu
  • Licznik odwiedzin:1 933 194 / 3164 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chodź znikniemy na chwilę, to miasto przytłacza jak głaz.
 

 
Teraz wiem, że przez całe lata wydawało mi się, że mam czuć się inaczej, niż czułam. Jakoś. Wesoło. Albo nie narzekać. I zapierdalać. Nie umiałam odpocząć. Nie wiedziałam, co lubię naprawdę. Wiedziałam tylko, że mam zacisnąć zęby. Że jak mnie zaczyna, dajmy na to, boleć palec u nogi, to nieważne, nieważne, inni mają gorzej, powstańcy chodzili kanałami i się nie skarżyli, więc idę dalej, nie, nawet nie idę, staram się biec, żeby udawać, że mnie nie boli. I dopóki mi noga nie zacznie odpadać, to będę zapierdalała.
A tak nie można.
Nie można chodzić bez nogi.
 

 
Każdy potrzebuje drugiej osoby, połówki, ale w tym całym zapotrzebowaniu obecności, czułości, wzajemności i zainteresowania jest jedna konkretna różnica. Jednych zadowala posiadanie przy sobie byle jakiego, wziętego pierwszego lepszego z ulicy 'ktosia' który tylko spojrzał w ich stronę, a oni nie wiadomo dlaczego dali się porwać, tak naprawdę nie odczuwając w tym całym 'spotykaniu'/'zakochaniu' chemii, iskrzenia. Zaś drudzy nie chwytają się pierwszej lepszej okazji - czekają, czekają na kogoś, kto od pierwszego wrażenia wywrze na nich takie wrażenie, że zaprze dech w piersiach, że zaświecą się oczy, a uśmiech pojawi się sam. Niektórzy nie chcą, nie czują potrzeby czepiania się 'ktosia' byleby się mieć czego czepić. Niektórzy chcą czuć, chcą kochać i żyć z osobami, dla których dali by się pociąć, dla których wstrząsnęliby całym światem, żeby tylko byli.
 

 
Wyjechała z miasta, a ja zacząłem tęsknić. Z tygodnia na tydzień coraz bardziej. Po kilku miesiącach zrozumiałem, że nie potrafię o niej zapomnieć, co więcej - pamiętałem ją coraz bardziej, wspominałem, przypominałem sobie, marzyłem, uczyłem się jej na nowo jak wiersza, którego kilka wersów zdążyło już ulecieć. Broniłem się przed tą myślą, odrzucałem ją, ale ciągle wracała: „Kocham Marysię Jezus, ja ją naprawdę kocham i jak idiota pozwoliłem jej odejść”. Nie mogłem tylko pojąć jednego: dlaczego poczułem to dopiero teraz, jakby ta miłość była bombą z opóźnionym zapłonem.
 

 
Nie ma związków idealnych. Kłótnie są zawsze, więc pozostaje tylko wybór, z kim chcesz się kłócić.
 

 
Tęsknię za porozumieniem dusz i za pojednaniem się ze sobą.

Tęsknię za wieczorem na kanapie, kubkiem kakao w dłoni i moich nogach wplątanych pod kocem w jego.

Tęsknię do przytulenia do serca.
 

 
Ludzie mówią, że depresja to jest choroba, ale to jest normalna reakcja na otaczający nas świat. Każdy wrażliwy człowiek kończy w depresji.
 

 
Idą święta. Będzie choinka z bombkami i barszczyk z uszkami. Będzie blask lampek i świec. Będą uśmiechy i życzenia, przybędzie nowa nadzieja. A ja bym chciała w te święta być dla kogoś prezentem. Spaść trochę jak z nieba, dać swoje serce i wiarę, że będzie nam dobrze razem.
 

 
Jako, że mieliśmy pójść razem na wino, a do tego wyjścia nigdy nie mogło dojść, chciałem zawsze, abyś była bliżej. Bliżej o ten krok, o dotknięcie, o jeden monopolowy z Naszym winem... Nie interesowały mnie inne pozorne relacje. Zawsze czekałem na Ciebie. W kieszeni towarzyszyły mi stukające o siebie drobne, które miały właśnie być przeznaczone na wino kategorii B. Będąc z Tobą czułem się ciągle jak ten człowiek na przystanku, wiesz, ten któremu autobus zawsze się spóźniał, a on i tak codziennie przychodził przed czasem. Jakby mając nadzieje, że to właśnie dziś wszystko się zmieni i dziś będzie wszytko na czas. Mój zegarek się spóźnia, miłość się zawsze spóźnia, a ja... Ja ciągle czekam, na Ciebie i może też czekam na ten autobus? Dziś też się spóźnił, a Ciebie w nim nie ma. Jutro też będę przed czasem, jutro będzie punktualnie, będziesz...
 

 
Łatwo jest być odważnym i pewnym siebie jak się dobrze wygląda.
 

 
Świat się zmienia, gdy znajdujesz kogoś, kogo możesz pokochać, prawda?
 

 
Każdy mężczyzna wie, że kobieta potrzebuje schować się w męskich ramionach. Każdy mężczyzna chce, by jego kobieta potrzebowała konkretnie jego ramion. Nie tylko gdy jest dobrze, ale przede wszystkim gdy źle się dzieje. Wtedy mężczyzna wie, że trzeba ramiona rozłożyć, by być przygotowanym gdy ona przybiegnie. Każdy mężczyzna chce, by jego kobieta powiedziała mu, że bez niego, to jednak nie to, że głupio i bez sensu.
 

 
Kołacze się coś cały czas w sercu i boli pod mostkiem albo w brzuchu, i w duszy zbiera się deszcz, i chce się (...) płakać całym sobą albo się upić, aby nie płakać.
 

 
Są oczy, których koloru nigdy nie zapomnisz.
Są usta, których pocałunku nigdy nie zetrzesz.
 

 
Jeśli masz wiarę, potrafisz zobaczyć to, co dla większości pozostaje poza zasięgiem wzroku.
 

 
Skurwysyn, spoliczkował mi serce. Boli.
 

 
W każdej silnej kobiecie jest pierwiastek słabości, który mężczyzna powinien chronić, nie wykorzystywać.
 

 
To zabawne, że ciągle można kochać kogoś, kto złamał ci serce. Wszystkimi jego małymi kawałkami.
 

 
Czyż nie po to są właśnie przyjaciele, żeby podtrzymywać na duchu i wyzwalać w człowieku to co najlepsze?
 

 
A więc myślę że boisz się być szczęśliwa. Z jakiegoś powodu uważasz, że Twoje życie powinno być szare, nieciekawe i trudne. Myślę że specjalnie przyjmujesz pozę wiecznie niespełnionej, nieszczęśliwej ofiary losu - tak jest łatwiej, nie? Lubujesz się w swoich porażkach i nieszczęściach bo możesz je z łatwością obrócić w żart.
 

 
Jak mogłem kiedyś sądzić, że wygląd i strój są tak piekielnie ważne? Teraz nie ma to dla mnie żadnego sensu. Po co to komu? Jakie ma znaczenie, co założę: popielaty płaszcz z najnowszej kolekcji czy starą, brązowa kurtkę? Czy kobieta ma modną kieckę, czy rozciągnięty dres? Jest szczupła i umięśniona czy ma fałdki tłuszczu? Nieistotne. Ważne, że można na niej polegać, wierzyć jej słowom i być pewnym jej uczuć. Najważniejsze są czułość, ciepło i zaufanie. Trzeba znaleźć osobę, z którą ma się o czym rozmawiać i potrafi milczeć. Taką kobietę, w którą chce się wtulić twarz i do końca życia wdychać Jej zapach - Jej, a nie perfum, jakich używa. To właśnie jest ważne i paradoksalnie, dopiero kiedy mi tego zabrakło, pojąłem, na czym polega prawdziwe uczucie.
 

 
Leżąc, uświadomił sobie, jak bardzo oddalił się od świata i wszelkich obowiązków, jak głupio się uniezależnił. Nikogo nie potrzebował, nikogo nie znał, nie uczestniczył w niczyim życiu. Tak bardzo oddalił się od świata zależności i zobowiązań, że nie miał pewności, czy jeszcze żyje.
 

 
Jest taki moment, kiedy nie wiesz czy jest lepiej, czy gorzej, czy boli, czy nie boli, kiedy nie czujesz nic.
 

 
Dziwne to położenie, takie całkowite osamotnienie pośród tłumów.